Koniec dziedziczenia? (część 1)

Udostępnij:


Główny ekonomista i wiceprezes Banku Światowego, Kaushik Basu w rozmowie z red. Jackiem Żakowskim uważa, że obecnie największym problemem światowej ekonomii nie jest wzrost gospodarki,  ale jak niwelować nierówności. Niektórzy wyciągają z tej tezy daleko idące wnioski. Ich konsekwentne zastosowanie zlikwiduje jednak firmy rodzinne. A Polskę może wpędzić w ruinę.

Gromadzenie majątku oraz nadzieja na przekazanie go kolejnemu pokoleniu to fundamenty przedsiębiorczości rodzinnej. Konsekwencją gospodarności, innowacyjności, pracowitości, szczęścia w interesach, zgody w rodzinie jest akumulacja majątku większa u przedsiębiorców niż w rodzinach, które nie mogły z przyczyn subiektywnych czy obiektywnych cieszyć się wymienionymi wcześniej cechami. Obecnie podatek majątkowy w Polsce nie istnieje, a tam gdzie jest to nie jest on wysoki. Zwykle opodatkowane są dochody oraz konsumpcja przez podatki akcyzowe, obrotowe lub VAT. W niektórych krajach podatki spadkowe są bardzo wysokie. W Polsce na razie nie obejmują w praktyce najbliższej rodziny.

Kaushik Basu twierdzi, że podatek spadkowy jest konieczny,  aby zapobiec tworzeniu dynastii bogaczy. Uważa za niemoralne, aby z samego urodzenia się we właściwej lub niewłaściwej rodzinie, bez jakiejkolwiek zasługi nowonarodzonego dziecka na samym starcie pojawiała się drastyczna nierówność (pałac wobec slumsu).

Na pierwszy rzut oka trudno dyskutować z tak postawioną tezą. Łatwo można uzasadnić moralnie nierówności dochodów i majątków dorosłych np. ich pracowitością, talentami itd. Wobec dzieci ten argument nie działa. Teoretycznie dzieci różnych rodziców mają równe szanse, ale w rzeczywistości ich możliwości życiowe mogą być różne z powodu różnic w zamożności rodzin,  w których przyszły na świat.

Czy ekonomia jest moralna? To pytanie od wieków nurtuje myślicieli i skłania do różnych odpowiedzi. Sądzę, że na pewno ekonomia musi jako priorytet stawiać efektywność, a moralność powinna być jedynie ograniczeniem ekscesów wydajności. Francuski ekonomista Thomas Piketty twierdzi, że przynajmniej od lat 1980-tych szybciej rosną dochody z kapitału niż z wynagrodzeń, co prowadzi do rosnącego rozwarstwienia. Piketty twierdzi, że taka sytuacja doprowadzi do spowolnienia wzrostu gospodarczego, ponieważ rosnące rozwarstwienie prowadzić będzie do demotywacji  pracowników, bowiem ich pracowitość nie prowadzi do redukcji dystansu dochodowego i majątkowego wobec właścicieli firm. Dlatego domaga się politycznej interwencji i wprowadzenia globalnego 2% podatku majątkowego oraz wysokich progresywnych podatków dochodowych (do 80%).

Jacek Żakowski w rozmowie z Kaushikem Basu idzie dalej i sugeruje 100% podatek spadkowy, powołując się na stanowiska multimiliardera Warrena Buffeta. Akurat, mimo poszukiwań, nie udało mi się znaleźć takiej radykalnej wypowiedzi Buffeta, ale Żakowski używa tego argumentu. Szkoda, że  rozmowa nie prowadzi do zastanowienia się nad konsekwencjami praktycznego uchylenia dziedziczenia w firmach rodzinnych.

Za tydzień: o możliwych konsekwencjach zastosowana takiego podejścia w Polsce.