Nepotyzm – problem firmy rodzinnej? (część 2)

Udostępnij:


Pisałem wcześniej, że w powszechnym odbiorze dominuje negatywna konotacja, ponieważ słusznie media piętnują nepotyzm w sektorze publicznym. I równie słusznie media nie zajmują się kwestią faworyzowania członków rodziny w biznesach rodzinnych. Wręcz przeciwnie – media z zainteresowaniem kibicują rozpoczynającym się procesom sukcesyjnym w znanych polskich firmach rodzinnych. W biznesach rodzinnych nepotyzm nie jest problemem tak długo, jak wszystkie nadzieje wiązane z Juniorem się spełniają. Koniec końców, główne ryzyko ponosi rodzina.

Problem zaczyna się, kiedy albo Senior, albo otoczenie zauważają, że Junior nie spełnia oczekiwań i jego osoba staje się ciężarem dla firmy. To się zdarza – bo przecież nie wszyscy Juniorzy to orły biznesu! To mogą być wspaniali ludzie, ale nie stworzeni do kontynuacji WPROST dzieła przodków. Tu znanym przykładem są Aleksander Gudzowaty i jego syn Tomasz, który laury zdobywa na polu fotografii, a nie biznesu. Uważam, że istotą dobrego procesu sukcesji w rodzinie biznesowej jest podjęcie próby, aby nikt nie mógł być wykluczony z rodziny i części profitów z biznesu rodzinnego, tak długo jak biznes i rodzina to wytrzymują. Właśnie temu służy takie kształtowanie Ładu Rodzinnego, a w korespondencji z nim Ładu Korporacyjnego, aby wyznaczać granice, których nawet największa miłość lub choćby nawet lojalność do członków nie powinna przekraczać. W tym wypadku warto nie zapominać o różnicy między performance a governance – czyli aktywnym, operacyjnym zarządzaniu a nadzorem właścicielskim. 

Z drugiej strony trudno mi ignorować fakt, że słowo „nepotyzm” stygmatyzuje procesy rodzinnych nominacji kadrowych w firmach rodzinnych w wyniku używania go przez media WYŁĄCZNIE w negatywnym kontekście. Choć przecież definicja słownikowa NICZEGO NIE WARTOŚCIUJE, a tylko opisuje. Trochę przypomina to reakcje na mural „Tęsknie za Tobą Żydzie” jako hasła obraźliwego z powodu użycia słowa „Żyd”. Artysta Rafał Betlejewski mówi: „Słowo "Żyd" kojarzy nam się niemal wyłącznie z antysemickimi napisami na murach. Postanowiłem przełamać ten lęk przed wypowiadaniem go”. Okazuje się, że siła stereotypu jest większa niż rozsądek i refleksja nad faktycznym znaczeniem słowa. No to za interpretację przekazu artystycznego w muralu Betlejewskiego wzięła się policja …

Czy może jednak poddać się, nie walczyć z wiatrakami i przyjąć, że słowo nepotyzm tak samo stygmatyzuje jak Żyd? Powiem pragmatycznie, że w tym wypadku mi jest wszystko jedno, jakiego słowa użyjemy na opis tego zjawiska, które jest istotą procesu sukcesji. Nie ma co się oszukiwać, przecież chodzi w niej o to, żeby majątek i władza nie poszły do „obcych”! Póki co,  zostawmy zatem w spokoju POZYTYWNY NEPOTYZM w biznesie rodzinnym, a na pohybel nepotyzmowi gdzie indziej. 

Zapraszam jednak do dyskusji – bo stygmatyzowanie może być szkodliwe dla wizerunku firm rodzinnych.